Ewangelia na niedzielę
Wniebowstąpienie Pańskie.
Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga.
Dlaczego Ewangelista Marek tylko jednym zdaniem mówi o Wniebowstąpieniu, skoro jest to jedna z najdonioślejszych tajemnic naszej wiary? Być może nie potrafił wyrazić tego, co wtedy się wydarzyło. Wniebowstąpienie jest zbyt niewysłowione, wymyka się ludzkim zdolnościom definiowania. Możemy też ulec wrażeniu, że Jezus po doświadczeniach odrzucenia, fałszywego oskarżenia, wreszcie haniebnej śmierci na krzyżu, chciał opuścić ten świat. Tymczasem to nie była ucieczka, ale przetarcie szlaku, otworzenie ludziom, których do końca umiłował, nowych możliwości!
Jezus, wstąpiwszy do nieba, nie zrzucił z politowaniem skóry człowieka, ale podniósł ludzką naturę tam, dokąd nie sięgają ani nasze aspiracje, ani nawet nasza wyobraźnia. Jezus mówił niewiele o niebie nie dlatego, że jest ono iluzją, ale dlatego, że nie da się go wyrazić. Powierzamy się jego zapewnieniom o dostępności nieba dla nas wszystkich. Wstępujemy w niebo za Nim i Jego mocą, gdy zawierzamy Jemu.
Potrzeba oczyścić słowo „niebo” od archaicznych skojarzeń. Niebo nie jest miejscem geograficznym ani astronomicznym. Mówimy, że jest na górze w tym sensie, że jest nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika, ale zmartwychwstały Syn Człowieczy osiągnął je i w ten sposób udostępnił dla wszystkich, którzy z Nim mają jedność. Niebo to pełnia przyjaźni z Bogiem. Niebo już dziś jest pośród nas, jeśli tylko utrzymujemy się w przyjaźni z Chrystusem.
Na podstawie: o. Augustyn Pelanowski, Patrzeć niebem…
SENTENCJA TYGODNIA
Św. Augustyn: Człowiek bez wiary jest jak podróżny bez celu, jak ktoś, kto walczy bez nadziei na zwycięstwo.
PAN BÓG MA POCZUCIE HUMORU
Dystyngowana dama składa wizytę Piusowi IX, by wyrazić wdzięczność:
– Od lat cierpiałam na silny ból w nodze. Spotkało mnie jednak niesłychane szczęście: udało mi się zdobyć jedną z pończoch Waszej Świątobliwości. Założyłam ją i natychmiast zostałam uleczona!
Papież wybucha niepohamowanym śmiechem:
– Droga pani, masz doprawdy więcej szczęścia niż ja. Każdego ranka zakładam obie moje pończochy i ledwie mogę się poruszać.
Wiekowy zakonnik zjawia się któregoś dnia na papieskiej audiencji, tonąc we łzach.
– Co się stało? – pyta Pius IX.
– Wyjawiono mi, Ojcze Święty, że narodził się antychryst.
– Naprawdę? A ileż on miałby mieć lat?
– Trzy lub cztery.
– Nie trwóż się – oświadcza spokojnie papież – tą sprawą musi się już zająć mój następca. My możemy spać spokojnie.